17 maja 2014

Karpaczowelove!

 

Helo!
Witam wszystkich w ten piękny, ponury i deszczowy dzień. :)
Pogoda nie dopisuje, ale bardziej martwi mnie fakt, że z każdą godziną poziom wody w rzekach wciąż wzrasta. Jeśli nie przestanie wreszcie padać, to czeka nas straszna powódź. Ale szczerze mówiąc, nic nie przebije tej z 1997. Miałam wtedy dopiero 2 miesiące, więc nic nie wiem, nic nie widziałam. W moim poprzednim miejscu zamieszkania jest stary zamek. Na jednym z murów została zaznaczona linia, gdzie dosięgnęła woda. I patrząc jak nisko płynie starorzecze Odry, to na prawdę dużo wody przybyło. Strach się bać!

Ale dzisiaj przychodzę z innym tematem. Jak ostatnio obiecałam, dodaję dzisiaj zdjęcia z Karpacza. Jest ich ok. 100, hahah, mało. Ale jednak za dużo, żeby je tu wcisnąć. Wygrzebię najlepsze i Wam chętnie pokażę. :)
Najpierw zwiedziliśmy zamek Bolków. Wchodziliśmy na wieżę, a wejście i schody były takie małe, że ojeju. W dodatku padało, eh. Szybko wróciliśmy do autobusu. Pojechaliśmy dalej - kierunek Karpacz! Dotarliśmy do centrum i dostaliśmy trochę wolnego czasu. Poszłam ze znajomymi do kawiarenki. Było ich dużo, miałyśmy naprawdę trudny wybór, którą wybrać. :D Później wybrałyśmy się na poszukiwania owieczki, o której wspominałam w ostatnich notkach. :)



Po czasie wolnym pojechaliśmy do naszego "hotelu". Pod wieczór udaliśmy się do świątyni Wang, 10 minut drogi przez mały las. Historia tego kościoła jest taka, że został zbudowany w Norwegii w miejscowości Vang, ale został przeniesiony w Karkonosze. Dokładna historia jest tutaj. :) Później wróciliśmy do "hotelu", każdy do swojego pokoju. Byłam w pokoju z trzema koleżankami z klasy. Było wesoło i ogólnie fajnie. Miałyśmy nawet minitelewizor. :D Zasnęłam jako pierwsza i tego pożałowałam, haha. :D


Następnego dnia wyruszyliśmy z rana w drogę! Celem była Śnieżka. Mieliśmy bardzo fajnego przewodnika, opowiadał ciekawe historie, a nawet kto kiedy gdzie i jak zginął... Np. opowiedział nam o największej katastrofie w górach polskich w historii. Zginęło 19 osób, przeżyły tylko dwie. To straszne...
Po drodze na szczyt minęliśmy Hotel Gołębiewski, taki piękny. *.* Po jakimś czasie dotarliśmy do Karkonoskiego Parku Narodowego. Trzeba już płacić nawet za wstęp do lasu. :< Część grupy wjeżdżała na Kopę, ale ja postanowiłam wejść! 3-4h wchodziliśmy grupą. Dopiero w połowie drogi zauważyłam, że jest to czarny szlak. ;o Droga nie była łatwa. Było bardzo stromo, a po pewnym czasie trafiliśmy na drogę z kamieni. Można było się przewrócić. Myślałam, że nie dam rady, ale się nie poddałam i jestem z tego powodu bardzo dumna! Oczywiście zakwasy były, ale to nawet miłe uczucie. :D Widoki były przepiękne, zwłaszcza gdy świeciło jeszcze słońce, ooo mamo. *.*


No i dotarliśmy na Kopę! Tam czekali już na nas leniwce, co wjeżdżali kolejką. Nie no, żartuję. To żadne leniwce. Po prostu zdrowie im nie pozwalało, nawet gdyby chcieli, nie mogli wejść z nami. :( Odpoczęliśmy na chwilę w schronisku i wyruszyliśmy, tym razem wszyscy, w stronę drugiego schroniska. Tam podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna postanowiła wejść na szczyt, druga postanowiła na nią poczekać. A ja? Oczywiste, wyruszyłam na Śnieżkę! :D Pogoda zrobiła się straszna, znikło słoneczko, lało, było zimno i straasznie wiało. Kamienie były mokre i śliskie. Było ciężko. Ale nikt się nie poddał! Weszliśmy na najwyższy szczyt Sudetów! ^^ Widoki? hm... piękne.


Byliśmy w chmurach, to co tu się dziwić? :) Ale od czasu do czasu znikała ta "mgła" i mieliśmy przepiękne widoki, naprawdę! Zostaliśmy na Śnieżce na 10 minut i wróciliśmy. Szkoda, że wchodzenie nie jest takie łatwe jak zejście... A teraz mały przerywnik - co nieco od przewodnika. Opowiedział nam fajną ciekawostkę: można brać ślub na szczycie, taak, ślub chmurach - nie brzmi to pięknie? Ale warunek jest taki, że pan młody musi znieść potem swoją żonę na rękach na dół, haha. Szczerze, jeszcze nie znaleziono takiego hardcora. :D


Tam gdzieś ja byłam! :D
Powiem szczerze, że po drodze mijaliśmy nawet śnieg, więc nie pytajcie jak tam zimno było. Całe szczęście pomyślałam o zabraniu rękawiczek ze sobą. xD Z powrotem zjeżdżałam już kolejką liniową. Trochę się bałam, gdyż to było wysoko, a ja mam po części lek wysokości. :c Po drodze złapała nas ulewa, chyba za karę, że nie schodziliśmy, haha. :D No cóż, do centrum Karpacza dotarłam cała mokra.



Trzeciego i ostatniego dnia było mi bardzo smutno. Czekał nas powrót do domu, do szkoły. :<
Ale najpierw pojechaliśmy do Parku Miniatur Zabytków Dolnego Śląska. Były tam przeróżne budowle, od małych kościółków po wielkie, potężne zamki i mini Śnieżkę, a nawet znalazłam miniaturę zamku w Mosznej! :)
No to teraz spam zdjęciami. 8)





Po zwiedzeniu Parku Miniatur pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby. Mieliśmy czas wolny. Oczywiście ja ostatniego dnia w ostatnich chwilach odpoczynku postanowiłam poszukać poczty. I znalazłam. Stwierdziłam, że rodzina się ucieszy jak wyślę pocztówkę. Nawet nie wiecie jak babcia się ucieszyła! :)


A na koniec jeszcze reszta zdjęć, które muszą się tu pojawić! ^^




                         zdj. z instagrama: krysia69 :)

A Wy? Weszlibyście na Śnieżkę? Pojechalibyście w to piękne miejsce? Ja z pewnością powtórzyłabym wycieczkę. :)
Pozdrawiam!



5 komentarzy :

  1. prześliczne zdjęcia :) ja chyba na śnieżce nie byłam (no chyba, że w podstawówce, a tego nie pamiętam) bardzo zaciekawiła mnie ta świątynia, muszę ją kiedyś odwiedzić :)

    http://lilac-fleur.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie czytało się tego posta zdjęcia też śliczne. Zazdroszczę wycieczki !!
    smajlek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia :) Jeśli już bym tam była, na pewno wczołgałabym się na Śnieżkę :P
    Genialny zameczek z fioletowym dachem :)
    http://operacja-kojot.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia, nigdy nie byłam :<
    pugix.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Tam jest rewelacyjnie ! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy szczery komentarz, sprawiasz mi ogromną radość! :)

~ Nie bawię się w tzw. "obs za obs", ani "kom za kom";
~ Można zostawiać linki do bloga;
~ Na LBA nie odpowiadam, jednak dziękuję za każdą nominację;
~ Na pytania odpowiadam tutaj, wyjątkowo u kogoś, jeśli ta osoba o to poprosi;
~ Odwiedzam tylko blogi osób, które napisały więcej niż "fajny post, blog" czy "ładne zdjęcia, zapraszam do siebie"!