30 sierpnia 2014

3, 2, 1... back to school, czyli moje przygotowania do szkoły

 
Helo!
Bardzo lubię czytać posty z serii "Back to school", więc postanowiłam również przygotować taką notkę. Nie będę chwalić się outfit'ami, skoro nie jestem w tym dobra, a 'moje sposoby uczenia się' mam zamiar pokazać Wam dopiero we wrześniu. Pozostało mi tylko pokazać to, co potrzebnego do szkoły wpadło mi ostatnio w ręce. :)


Teraz idę do drugiej klasy liceum ogólnokształcącego. Mogę się pochwalić, że jestem na mat-fizie, dlatego za parę dni rozpoczynam rozszerzenia z matematyki i fizyki oraz dodatkowo z niemieckiego. Chyba jestem jedyną osobą z rocznika '97, która cieszy się, że idzie znowu do szkoły. Bo kto by się cieszył, że rozpoczyna rozszerzenia? Ale musicie mnie zrozumieć, że naprawdę mam już dość wakacji i tej monotonni. Zobaczycie, że za miesiąc będę narzekać na nadmiar obowiązków i brak czasu. :P
Skoro teraz będę miała więcej godzin w tygodniu z matematyki i fizyki, niepotrzebne przedmioty odchodzą w niepamięć. Nareszcie pożegnałam się z chemią, geografią, biologią, a nawet z historią. :D W związku z tym pozostaje mi zaledwie parę przedmiotów: wspomniane wyżej dwa przedmioty, j. polski i j. niemiecki oraz his (historia i społeczeństwo - pikuś, powtórka z poprzednich lat :>). Nie muszę wspominać o wfie, religii i dodatkowych przedmiotach jak elementy robotyki czy grafika. :)

Kupiłam 5 zeszytów. Cztery duże, w których wygodniej mi się pisze, i jeden mały do his.


Nie muszę wspominać o podręcznikach i zbiorach zadań. Jak widać, grubość książek przeraża mnie równie tak bardzo jak ich zawartość. ;)


W tym roku postanowiłam kupić teczki, tym bardziej, że w biedronce była świetna okazja. Tym razem koniec z pogniecionymi kartami pracy i zgiętymi rogami kartek z referatem. I również zauważyłam, że zeszyt wygląda prawie identycznie jak te teczki, haha!


Dodatkowo kupiłam jeszcze jeden zeszyt, który posłuży jako brudnopis, a blok notatnikowy świetnie nada się do wyrywania kartek na kartkówki. :)


Dla mnie najważniejsze: przybory szkolne i zawartość piórnika, haha. A tak na poważnie, znowu skorzystałam z okazji i kupiłam w biedronce flamastry, cienkopisy, korektory i klej w taśmie oraz zakładki indeksujące. O zakładkach jeszcze wspomnę na tym blogu... :)


Ostatnim i, jak dla mnie, najpotrzebniejszym dodatkiem każdego ucznia jest kalendarz szkolny na rok szkolny 2014/15. Miałam zamiar kupić ten, który sobie upatrzyłam w reklamie, z napisem "mrs" i uszami Myszki Mickey, niestety gdyby nie kuzynka, zapomniałabym o tym całkowicie! Na szczęście trafiłam na ostatnie i złapałam ten ze zdjęcia, który również mi się podoba. :)


Zawsze miałam problem z organizacją. Często zapominałam o kartkówkach, sprawdzianach, a nawet zadaniach o domowych (najczęściej z matematyki, haha). Teraz koniec z tym! Mam zamiar w tym roku zszokować wszystkich nauczycieli, a nawet rodzinę, i pobić moją poprzednią średnią, która wynosiła 4,83. Myślicie, że mi się uda? Ja tak, bo trzeba myśleć pozytywnie! Pozytywne myślenie i wiara w siebie są połową sukcesu, pamiętajcie. :)


Wyżej zamieściłam "Margaret - Start a fire". Nie wiem, czy każdy o tym wie, ale ta piosenka to oficjalny hymn MŚ w piłce siatkowej mężczyzn naszych wspaniałych Polaków w tym roku. Skoro mistrzostwa są w Polsce, grają nasi, to nie ma mowy, żeby im nie kibicować. W związku z tym do ostatniego meczu, czyli do 21 września, ta piosenka będzie się tu pojawiać. Zachęcam również do kibicowania! Trzymajmy wszyscy mocno kciuki za naszych!

Życzę miłej niedzieli i ostatniego dnia wakacji! :)
Do zobaczenia.


Czytaj dalej »

28 sierpnia 2014

kosmetyczni ulubieńcy lata!

Helo!
Co u Was? Jak pogoda? Mam nadzieję, że słońce świeciło cały dzień i było ciepło, tak jak u mnie. :) Oby jesień była taka piękna, ponieważ deszczu, wiatru, błota i kałuż nienawidzę! Ale słyszałam, że wrzesień ma być bardzo ciepły, co mnie strasznie cieszy. :)
Skoro wakacje powoli się kończą, przygotowałam dzisiaj moich kosmetycznych ulubieńców lata.

Tę pomadkę zna już caaały świat. Oczywiście! Jest to "Baby lips". Skusiłam się na nią, gdy skończyła mi się poprzednia pomadka z Nivea. Potrzebowałam takiej, która dobrze nawilża usta, a "Baby lips" świetnie się sprawuje! Mogę ją Wam szczerze polecić. :)


Kolejnymi moimi ulubieńcami są wspomniane już parę razy na blogu kosmetyki z ↓20. Krem nawilżająco- matujący był idealny na upały. Zaś fluid matujący świetnie krył niedoskonałości idąc na spotkanie, urodziny czy chociaż na zdjęcia. Od niedawna ↓20 podbiło moje serce, gdyż wcześniej nie byłam do tej firmy przekonana, jednak postanowiłam spróbować i nie żałuję. :)


  Jeśli chodzi o oczyszczanie cery, na pierwszym miejscu stoją: żel-peeling-maska z Nivea i płyn miceralny z BeBeauty. Żel świetnie oczyszcza i matuje skórę, zaś płyn miceralny nadaje się nie tylko do zmywania makijażu, ale również wspaniale odświeża. A znaleźć go można nawet w biedronce! :)


Nigdy nie gustowałam w znanych i drogich perfumach. "Love dance" dostałam na urodziny od mojego kochanego tatusia i trafił w dziesiątkę! Jest to słodki zapach, taki jaki uwielbiam. Moim zdaniem idealnie nadawał się na letnie poranki, popołudnia i wieczory. Używam go od kwietnia, a zużyłam dopiero połowę. ;)


Jeśli chodzi o ulubieńców wśród lakierów do paznokci, te zdobyły moje serce na zawsze! Są to "ColoRama". Kolor czerwony (nr 352) i srebrno-czarny brokat (nr 197) pasują do siebie idealnie. Lubię łączyć je za sobą. Czerwony to mój ulubiony kolor, zaś brokat pasuje do każdego odcienia i koloru tęczy i też świetnie wygląda na czarnym! :)


To są moje ulubione kosmetyki w te wakacje, a jacy są Wasi ulubieńcy? A może lubicie to samo co ja? :)

Postaram się, aby w tym tygodniu pojawił się post "Back to school". Skoro tradycja to tradycja, więc nie będę jej zmieniać, haha. :D W głowie mam już tyle pomysłów, że cały wrzesień mi nie wystarczy, ale to dobrze! :)
Do zobaczenia!


Czytaj dalej »

26 sierpnia 2014

"...and althought the autumn wind blows soon"

Helo!
Ostatnio wieczory są coraz chłodniejsze, słońca jest coraz mniej -  tak, nadchodzi jesień. Z jednej strony jest to bardzo piękna pora roku, z drzew spadają kolorowe liście, a ciepłe barwy tworzą wyjątkową atmosferę. Jednak wszystko psuje deszcz, ponurość i zimne dni. Zdecydowanie nienawidzę takiej pogody, a Wy?
W związku z tym, że ciepłe promienie słoneczne powoli znikają za ciemnymi chmurami, postanowiłam przywołać trochę ciepła na ten blog i podzielić się z Wami najpiękniejszymi widokami w te kończące się już wakacje.
Uwielbiam wschody i zachody słońca! Nie lubię zimnych barw, zdecydowanie wolę odcienie czerwieni, żółtego czy pomarańczowego, czego w tych oto zachodach nie brakuje. Widok ich na zdjęciach sprawia, że błyskawicznie zapominam o tym, że mi zimno. Przypominają mi się wtedy całe wakacje, miłe chwile czy udane wycieczki rowerowe. Przedstawiam Wam niżej moje ulubione zdjęcia przepięknych zachodów słońca, zrobione w te wakacje.


A kolorowe chmury? Również mają swój urok. Uwielbiam, gdy mają czerwony, pomarańczowy i różowy odcień. Są naprawdę ładne! Moja babcia zawsze powtarzała, że jeśli chmury zmieniają kolor na czerwony i pomarańczowy, to znaczy, że św. Mikołaj piecze już swoje ciastka dla dzieci na 6. grudnia, hahaha. :)


Czy tylko mi pola i zboże kojarzą się z latem? Każdy z Was na pewno widział zdjęcia znajomych w zbożu, a może sami na takiej sesji byliście? Zboża na polach czy kwitnące łąki - jest to typowy widok w lato.


A Wy macie swoje ulubione widoki? Z czym kojarzy Wam się lato? :)

O czym chcecie następną notkę? Przygotować coś z "Back to school"? :)
Do zobaczenia!


Czytaj dalej »

24 sierpnia 2014

4 days with Marta!

Helo!
Co u Was? Jak godzicie się z tym, że za tydzień będziemy szykować się już na rozpoczęcie roku szkolnego? Jest mi ciężko zaakceptować to. Tak bardzo zniechęca mnie rozszerzenie z matematyki i fizyki. Jednak z drugiej strony cieszę się, że nareszcie zobaczę się z całą klasą. Zaczną się obowiązki, zadania domowe i brak czasu na cokolwiek innego. Trochę głupio, bo jednak człowiek nie samą szkołą żyje. Wraz z początkiem września przestanę widywać się z przyjaciółmi. Niestety nie mieszkamy blisko i chodzimy do różnych szkół, dlatego wykorzystałam ostatnie dni i zaprosiłam swoją przyjaciółkę do siebie. Nie widziałyśmy się całe wakacje i naprawdę czas spędziłyśmy jak najlepiej! Mamy bardzo dużo zdjęć, bo w ciągu czterech dni zrobiłyśmy aż ponad 250! A większość z nich to typowe "selfie". Stwierdziłam, że dobrym pomysłem będzie fotorelacja. :)


Hm, wypada ją Wam najpierw przedstawić. Ma na imię Marta. Jesteśmy z tego samego rocznika, jednak jest ona 7 miesięcy młodsza ode mnie. Chodziłyśmy przez 6 lat do tej samej klasy. Kocham ją jak siostrę, której nie mam, mimo że czasem krzyczy na mnie jak prawdziwa matka. Pomaga mi w ciężkich chwilach i wiem, że mogę zawsze na nią liczyć. Jest także moją kuzynką, trochę daleką, ale jednak rodziną. Przyjaźnimy się już prawie 10 lat. :)


Przyjechała do mnie w środę po południu. Pogoda nie była zła, więc wybrałyśmy się na zdjęcia. Niedaleko mojego wujka znajduje się pole słoneczników, dlatego pomyślałam, że mogłoby to być świetne miejsce. Wieczorem wybrałyśmy się na rolki i jeździłyśmy aż nadeszła noc. Komary miały istną ucztę, bo dopadły mnie. Cała pogryziona, ale szczęśliwa po przejechaniu 7 km na rolkach wróciłam z Martą do domu. Byłyśmy zmęczone, więc za chwilę poszłyśmy spać. Rano wstałyśmy, zjadłyśmy na spokojnie śniadanie, a potem zaczęło się bieganie po domu, bo "przecież spóźnimy się na pociąg"! Na szczęście zdążyłyśmy i to jeszcze przed czasem!


Musiałyśmy bilet kupić w pociągu, gdyż kasa nie była czynna z powodu braku prądu. Była to dla mnie przygoda, gdyż zawsze kupowałam w kasie i to był mój pierwszy raz kupowany w pociągu bilet. Na miejscu, czyli w Opolu, udałyśmy się do centrum handlowego Solaris szaleć, haha! Zjadłyśmy pyszny obiad - pizzę. A ja kupiłam sobie upragnione niebieskie jeansy, których brakowało mi w szafie. Po jakże udanych zakupach wróciłyśmy do domu, do jej domu i tam już zostałam. :)


Następnego dnia poeksperymentowałyśmy w kuchni. Znalazłam przepis na amerykańskie naleśniki, czyli pancakes, w wersji polskiej. Wyszły pyszne! Po południu udałyśmy się razem z koleżanką Olą na zdjęcia. Efektami sesji pochwalę się w najbliższym czasie. :)


W sobotę pojechałam z Martą do Prószkowa na zawody z siatkówki. Siedzenie w słońcu mi nie sprzyjało, gdyż wieczorem zauważyłam rumieńce na policzkach, hahaha. Trochę sobie pograłam, ale nie byłam zadowolona z mojej gry, niestety. Wróciłyśmy na obiad, potem poszłyśmy do ogrodu i wróciłam do domu. Było mi bardzo smutno z tego powodu, ale wszystko się kiedyś kończy... :(


Te dni były jak najbardziej udane! A jak Wam minął przedostatni tydzień wakacji? :)
Pozdrawiam!


Czytaj dalej »

21 sierpnia 2014

happy time with my friend!

Cześć!
Co u Was? Mam nadzieję, że wieczór macie zamiar spędzić jak najlepiej! Jeśli to czytacie, zapewne ja już wróciłam z centrum handlowego i świetnie się bawiłam. Zakupy to dobra okazja na spędzenie miło czasu z przyjaciółką. Stwierdziłam, że moja nieobecność tutaj aż do soboty będzie za długa i postanowiłam, że notka doda się automatycznie. Przez te wakacje blogowanie pokochałam jeszcze bardziej! Wspominałam już ostatnio, że dzisiaj będę nocować u przyjaciółki i wrócę dopiero w sobotę. Jeśli przekupię ją, by podała mi hasło od wifi, to będę na bieżąco z Waszymi komentarzami! :D


Pakowanie, to uwielbiam w każdym wyjeździe. Nawet jeśli nie będzie mnie dwa dni w domu. Znana jestem z tego, że zabieram ze sobą pół swojego pokoju, haha. Ale czuję się pewniej, że mam wszystko ze sobą i o niczym nie zapomniałam. Tym razem udało mi się najpotrzebniejsze rzeczy zmieścić do torebki. Ciężko byłoby zabrać ze sobą walizkę do centrum handlowego, haha. :P


Miś - bez niego nie idę! Zwłaszcza, że mamy zamiar wieczorem oglądać horrory, a nie zasnę jak nie będę miała się do czego przytulić, hahah. Również na wszelki wypadek zabieram ze sobą moją ukochaną bluzę z uszami, która idealnie nadaje się na chłodne poranki lub nocne spacery. :3 Pierwszy raz w życiu zmieściłam wszystkie swoje kosmetyki do jednej kosmetyczki, hahahaha.
Czekają mnie wspaniale spędzone dni. Również Wam życzę udanych i przede wszystkim słonecznych, ciepłych dni! Wakacje powoli się kończą i trzeba wykorzystać czas w 100%! :)

Widzimy się w niedzielę! Do zobaczenia! :)

Czytaj dalej »

19 sierpnia 2014

recenzja serum do paznokci "Regenerum"

Helo!
Jak Wam mija dzień? Mam nadzieję, że dobrze. Swój rozpoczęłam niemiłym wydarzeniem, ale na szczęście humor mnie nie opuścił! :) Jutro nareszcie przyjeżdża do mnie przyjaciółka, z którą nie widziałam się całe wakacje. Jestem prze szczęśliwa! Mamy zamiar czas spędzić ze sobą jak najlepiej. Na pewno wybierzemy się na zdjęcia, więc może zawita tu jakaś sesyjka. W czwartek jedziemy do centrum handlowego i potem zostaję u niej aż do soboty. :)


Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję regeneracyjnego serum do paznokci. Przyznam się, że jest to moja pierwsza taka recenzja w życiu i mam nadzieję, że przygotowałam ją na 5 z plusem. :)
"Regenerum" mam od grudnia, czyli ok 8 miesięcy. Przez miesiąc lub dwa używałam go codziennie. Jednak później ograniczyłam go do paru razy na tydzień. Dlaczego się skusiłam? W dzieciństwie często obgryzałam paznokcie, głupio się przyznać, ale przez to je osłabiłam. Miałam problemy z zapuszczeniem, łamały się jak tylko trochę urosły, rozdwajały się itd. Postanowiłam, że koniec z tym! Pomyślałam: " jestem już w liceum, chcę nareszcie mieć ładne, długie paznokcie". Akurat trafiłam na reklamę tego oto serum i pobiegłam od razu do apteki. Ceny nie pamiętam, ale wiem, że na taką małą zawartość produktu (bo aż tylko 5 ml) cena była dość wysoka.


Jakie efekty? Paznokcie widocznie się wzmocniły, przestały się rozdwajać, a nawet miałam wrażenie, że stały się grubsze. Kiedyś sprawiały wrażenie miękkich i elastycznych, ale teraz już nie. Zdecydowanie "Regenerum" pomogło! Bardzo też spodobało mi się to, że ma wygodny pędzelek i nakładałam serum na paznokcie jak lakier. Baardzo wygodne. Jedyny minus jest taki, że długo serum się wchłania. Jednak mi to nie przeszkadzało, gdyż nakładałam "Regenerum" wieczorem, gdy oglądałam film i nic nie robiłam lub po prostu przed snem. :) Mogę dodać, że efekt zauważyłam również w naskórku. Stał się bardziej nawilżony.


Opis produktu z opakowania:
"Regenerum, regeneracyjne serum do paznokci to starannie dobrana kompozycja czterech składników naturalnego pochodzenia: oleju z orzeszków makadamia, oleju ze słodkich migdałów, oleju z pestek winogron oraz oleju cytrynowego, wzbogaconych witaminami A i E. Razem zapewniają intensywną, kompleksową pielęgnację płytki paznokcia oraz otaczającego naskórka.
Serum do paznokci wzmacnia, nawilża i regeneruje płytkę paznokcia. Dzięki wysokiej zawartości odżywczych olejków nawet kruche i łamliwe paznokcie odzyskują naturalną elastyczność, stają się mocne, zdrowe i odporne na uszkodzenia. Dodatkowo zastosowane w preparacie witaminy A i E chronią przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, a olejek cytrynowy wpływa na rozjaśnienie przebarwień, przywracając paznokciom naturalny i piękny wygląd."

Czy kupiłabym jeszcze raz? Na pewno! :)
Mam nadzieję, że recenzja mi się udała, jak wspomniałam wyżej - jest to moja pierwsza taka.
A Wy? Używaliście tego produktu? Jaka jest Wasza ocena? :)

Pozdrawiam!

Czytaj dalej »

17 sierpnia 2014

photography - moja pasja

Helo!
Wybaczcie mi tygodniową nieobecność, ale musicie mi uwierzyć, gdyż ten tydzień był dla mnie naprawdę ciężki. Ale już nadrabiam! :) Jaka u Was pogoda? U mnie się trochę ochłodziło, wczoraj padało. Na szczęście dzisiaj od rana świeci słońce i jest bardzo miło. :)

Fotografia - wybrałam taki temat na dzisiejszy post. Jest to jedna z wielu moich pasji. Interesuję się również siatkówką, wędkarstwem czy projektowaniem ubrań i wnętrz mieszkań. Ale ta pasja chyba jest największa. Zdjęcia robię od małego, od kiedy do ręki dostałam mój pierwszy w życiu telefon. Aparaty w telefonach nie miały wtedy najlepszej jakości, jednak robienie amatorskich zdjęć sprawiało mi przyjemność. W piątej lub szóstej klasie podstawówki dostałam swój pierwszy aparat, na który czekałam jakby wieczność. Był nagrodą za mój trud przez tyle lat i bardzo dobre wyniki w nauce.


Szczerze mówiąc, nie był to żaden przełomowy moment, że z dnia na dzień zaczęłam interesować się fotografią. Wszystko wzrastało stopniowo, ale dopiero w gimnazjum rozwinęłam swoją pasję najbardziej. Dzień bez zdjęcia był dniem straconym, hahaha. :D Moja karta pamięci była przepełniona przeróżnymi zdjęciami natury, zwierząt, ciekawych miejsc, a nawet zwykłego kawałka nieba. W tym czasie zainteresowałam się grafiką i polubiłam przerabianie zdjęć. Do dziś uwielbiam bawić się fotoedytorami.


Fotografia to coś wspaniałego. Można wyrazić dzięki niej to, co czujemy. Możemy uchwycić malutką chwilę na kartce papieru, możemy uwiecznić najpiękniejsze chwile w naszym życiu. Po prostu kocham robić zdjęcia, łapać uśmiechnięte buzie dzieci czy promyki zachodzącego słońca, próbujące przedostać się przez liście drzew w lesie. To jest w tym najpiękniejsze, że możemy jeden moment zamienić w wieczność.


Jakie zdjęcia lubię robić najbardziej? Uwieeelbiam wschody i zachody słońca. Na drugim miejscu są chmury. Czasem przybierają ciekawe kształty lub mają przepiękne kolory. Kocham także robić zdjęcia roślinom, głównie kwiatom, zwierzętom, krajobrazom i dzieciom. :)
Gdybyście chcieli zobaczyć więcej zdjęć mojego autorstwa, zapraszam serdecznie na photobloga i instagrama! :)

Teraz parę spraw organizacyjnych:
W tym tygodniu przyjeżdża do mnie przyjaciółka, a później ja będę nocować u niej. Być może następna notka pojawi się dopiero w niedzielę, ale postaram się w międzyczasie coś dodać! Nie widziałam się z nią bardzo długo, więc chcemy czas wykorzystać w 100%! Na pewno wrócę z masą zdjęć. :)

Do zobaczenia!

Czytaj dalej »

10 sierpnia 2014

6 ulubionych aplikacji w telefonie!

Helo!
Mam nadzieję, że u Was piękny, słoneczny i ciepły dzień jak u mnie! Muszę skorzystać z tej pogody, gdyż nadchodzi ochłodzenie, deszcze i znowu ta szarość. Bardzo nie lubię, gdy jest ponuro. Nawet humor znika tak samo jak słońce za chmurami. :( Nie dotarło jeszcze do mnie, że za trzy tygodnie znowu szkoła. Czas mija tak szybko! Nawet nie zauważę, kiedy będzie 31. sierpnia, więc dziś byłam już kupić potrzebne zeszyty. Cieszę się, ponieważ nie będę już miała nigdy więcej chemii czy historii. Teraz idę do drugiej klasy liceum i rozpoczną się rozszerzenia, dlatego niepotrzebne przedmioty odpadają. Jakie wybrałam? Rozszerzyłam sobie fizykę, matematykę i obowiązkowo j. niemiecki. Znienawidzone przedmioty większości uczniów. Nie wiem, jak przetrwam te dwa lata do matury, gdzie połowę planu zajmą fizyka i matma, haha.
A Wy do której klasy teraz idziecie? :)
Dziś przygotowałam dla Was sześć moich ulubionych aplikacji, które mam w telefonie. Mam ich na prawdę wiele i ciężko było zdecydować się, która jest najlepsza. ;)


Na pierwszym miejscu jest "Subway Surfers". Tą grę mam zaledwie miesiąc, a już się od niej "uzależniłam". Najczęściej gram w nią, gdy mi się nudzi, ale chętnie grałabym godzinami. Pierwsze, co zauważyłam, to kolory - są bardzo żywe. Należę do ludzi, którzy uwielbiają kolory. Ponurym o ciemnych barwach aplikacjom mówię "nie"! Można połączyć się z Facebook'iem i rywalizować ze znajomymi. Na początku miałam wersję Paris, a teraz jest wersja Los Angeles. Polecam grę tym, którzy nie lubią monotonności, bo bodajże co miesiąc zmieniają wersję i za każdym razem jest inne miasto. :) Oceniam aplikację na 5 z małym minusem, gdyż czasem się zacina, zwłaszcza w wersji LA.
Dla ciekawych: na razie zajmuję 31. miejsce na 60 znajomych! :D


W telefonie mam tylko dwie gry: poprzednio wspominaną i ukochanego "Pou". Mam go już parę lat i na prawdę byłoby mi szkoda go usunąć. Oh, jak ja byłam "uzależniona" od tej aplikacji w gimnazjum. Grałam w domu, w szkole na przerwach, czasem też na nudnych lekcjach. Bardzo wciągająca gra. I przynajmniej jedyna istota, która nie umrze z głodu, hahah. Oczywiście jak każdy choruje, jest niewyspany, gdy brakuje mu snu lub jest smutny, gdy brakuje mu gier. Pou ma własny ogródek (który trzeba podlewać), samochód i zwierzątko. Można również zarabiać grając na ubrania, buty, fryzurę, okulary itd. dla Pou. :) Nawet mój mały brat pokochał "kartofelka". :D 


Tą aplikację odkryłam niedawno. Można powiedzieć, że dzięki jednej blogerce, która o niej wspomniała u siebie. Jest to "Wunderlist". Można tworzyć różne listy i skreślać jej elementy po wykonaniu danej czynności. Przydatne będzie to w czasie roku szkolnego. Koniec z "ups, zapomniałam o zadaniu!". Korzystam również z tej aplikacji do zapisywania pomysłów na kolejne posty. Nie ważne, gdzie jestem - ważne, że mam przy sobie telefon, i od razu mogę zapisać, zanim wszystko wypadnie mi z głowy. :) Aplikacja przydatna jak najbardziej!


Kolejną moją ulubioną aplikacją jest "CycleDroid". Uwielbiam jeździć rowerem i aplikacja bardzo mi się przydaje. Mierzy odległość, którą przejechałam, z jaką prędkością i w jakim czasie. Dodatkowo oblicza liczbę spalonych kalorii czy np. ilość zużytego tlenu. Jest nawet opcja wyświetlenia trasy na mapie, co również jest pożyteczne. :)


Wybaczcie za rozmazane nazwy miejscowości, ale nie chcę by ktoś wiedział, jakimi drogami jeżdżę... Zrozumiecie na pewno. :)
Kolejna aplikacja jest bardzo fajna, a nazywa się "Retrica". Założę się, że już każdy ją zna. Zdjęcia wychodzą wspaniałe i jest wiele opcji: szare, bardzo jasne, o zimnych barwach czy ciepłych. Uwielbiam robić sobie w tej aplikacji tzw. "selfie". :D


Ostatnia i chyba najlepsza aplikacja to "Blogger". 8) W każdym miejscu i o każdej porze mogę sprawdzać nowe komentarze czy nawet napisać z telefonu notkę. Jest świetna!


A jakie są Wasze ulubione aplikacje? :)
Wszystkie są ze Sklepu Play (Androi Market). Każda przedstawiona wyżej jest darmowa, nie pobierają za nie żadnych opłat - tylko za pakiety pro, z których nie korzystam. :)

O czym chcecie następną notkę?

Czytaj dalej »