23 października 2014

autumn is here!

 

Hej, helo!
Jesień zapanowała już nad światem całkowicie. Nieważne gdzie pójdziesz, wszędzie na chodniku leżą liście, drzewa zrobiły się kolorowe, a lasy szumią od jesiennego wiatru. Rzeczywiście, pora ta ma swój urok, jednak wciąż należy dla mnie do tych najbardziej znienawidzonych. Ale nasunęło mi się pytanie, dlaczego? Postanowiłam dziś rozpatrzyć plusy i minusy jesieni, czyli jej zalety i wady.


Liście zmieniające kolor na ciepłe barwy tworzą niezwykle wyjątkową atmosferę. Miło spacerować wśród takich drzew, jednak z czasem opadną wszystkie i pozostawią gołe, ponure gałęzie. Magia znika i zostaje szarość, czyli druga strona jesieni. Właśnie za to ją nienawidzę, za szarość, ponurość, za smutny wygląd drzew, za gołe gałęzie, za deszcz i zimno.

Dni są coraz krótsze, noce coraz dłuższe. Rano idziesz do szkoły - ciemno, wracasz ze szkoły - ciemno, i jak korzystać z dnia? Najgorsza jest pogoda, ciągle pada, wieje silny wiatr i robi się coraz zimniej. Jesień to typowa pora roku przygotowująca nas do zimy - najgorszej pory roku od razu po jesieni.


Jednak uwielbiam na jesień zbierać kasztany i razem z bratem tworzyć figurki. W dzieciństwie było to już tradycją, że co roku z tatą jechaliśmy do cioci, która miała na podwórku ogromnego kasztanowca, i następnie z zapałek i kasztanów tworzyliśmy sztukę, haha. Jest to naprawdę świetna zabawa!

Kolejnym minusem tej pory roku jest to, że zawsze mam złe samopoczucie. Często boli mnie głowa, łatwo łapię przeziębienia, jest mi wiecznie zimno. Ciągle jestem zmęczona i zasypiam w ciągu dnia. Nie lubię tego, nie lubię być senna. Niektórzy ludzie wpadają nawet w tzw. depresję jesienną.



Sesje, oo tak. Ostatnio uwielbiam sesje, a jesienne urocze, ciepłe i kolorowe wieczory nadają się na to idealnie! Zdjęcie wśród kolorowych liści nie wygląda wspaniale? Tak szczerze mówiąc dobre zdjęcie można zrobić nawet w deszczowy dzień. Wystarczy kolorowa parasolka, ciepły sweterek i szeroki uśmiech na twarzy. :)

Mgły - nie wiem, czy nazwać je zaletą czy wadą. Od małego dziecka boję się mgieł, jednak cudownie to wygląda przy wschodzącym słońcu, gdy promyki próbują się przedostać przez gęstą mgłę lub, gdy unosi się ona nad ziemią wśród drzew w lesie. Przypomina mi to scenę z horroru, jednak ma to też urocze strony. Bardzo lubię takie tajemnicze widoki.

/bluza - New Yorker/

Podsumowując, jesień nie jest taka zła, lecz jednak wciąż jej nie lubię za jej drugą twarz, za deszcz i zimno.
A Wy? Lubicie jesień czy jednak za nią nie przepadacie?
Do zobaczenia!


Czytaj dalej »

19 października 2014

must have na jesień i zimę

 

Helo!
Jak Wam mija przedostatni październikowy weekend? Ciężko mi się przyznać, ale całą sobotę spędziłam przed monitorem i ani na chwilę nie zajrzałam do książek, haha. Jednak poświęciłam ten czas na pracę nad blogiem. Przygotowałam zapasowe posty i popracowałam nad nagłówkiem i nowym wyglądem bloga. Co sądzicie?

Dzisiaj postanowiłam napisać o must have na jesień i zimę. Obie pory roku nie różnią się dla mnie za bardzo, więc postanowiłam zrobić jeden must have i na jesień, i na zimę. Pierwszą rzeczą na liście jest czerwona koszula w kratę. Planuję ją sobie już kupić od dawna, lecz ciągle coś stoi mi na przeszkodzie. Drugim planowanym zakupem są czarne zakolanówki. Moim zdaniem, świetnie pasują do jesiennych stylizacji, a przydadzą się również na wiosnę i chłodne, letnie dni. :)

Moja szafa pęka w szwach od sportowych bluz, t-shirtów, jeansów i leginsów. Brakuje w niej eleganckich ubrań, a o sweterkach nawet nie wspomnę! Nigdy nie przepadałam za swetrami, ale ostatnie urzekły mnie swetry oversize. Również myślę nad kupnem jesiennej kurtki. Wybór padł na parkę, a granatowa bardzo mi się podoba. Tym bardziej, że mam już jedną oliwkową kurtkę na zimę, więc dla odmiany granatowy będzie najlepszy. :)


Uwielbiam zapachowe świeczki! Przy zgaszonym świetle tworzą magiczną atmosferę, co bardzo lubię. Skoro planuję kupić cały zapas świeczek, przyda mi się świecznik. Świetnie pasowałby teraz jakiś z zimowym lub świątecznym motywem!
Robi się z dnia na dzień coraz zimniej, aż nadejdą mrozy. Moje usta ciężko przeżywają takie mroźne dni, dlatego czas zaopatrzyć się w balsamy do ust. Uwielbiam Nivea, więc stawiam na balsamy z tej firmy. To samo dotyczy moich dłoni, zimą skóra jest sucha, podrażniona, blada i żadne rękawiczki nie pomogą mi w tym, by było mi ciepło! Koszmar. Nie chciałabym być na miejscu osoby, która podaje mi rękę na przywitanie, brr. Dlatego pomyślałam nad jakimś kremem do rąk. Akurat trafiłam na kremy rozgrzewające i myślę, że się w takie zaopatrzę.
A może polecicie mi jakiś sprawdzony przez Was, dobry krem do rąk na zimę?


Jest to cały mój must have, a jak wyglądałby Wasz?
Do zobaczenia!


Czytaj dalej »

14 października 2014

my school makeup - czy warto malować się do szkoły?

Cześć!
Wybaczcie, że tak długo nie pisałam. Nie chcę szukać wymówek, ale taka jest prawda, że nie miałam czasu. No cóż, szkoła pochłania bardzo dużo czasu, ale nie narzekam na nadmiar materiału do uczenia się. Dowiedziałam się niedawno, że otrzymam stypendium naukowe, co mnie jeszcze bardziej motywuje do nauki! :)


A dzisiaj postanowiłam napisać o czymś zupełnie innym, o moim makijażu do szkoły. Tak na prawdę ciężko nazwać to makijażem, gdyż... Właściwie dowiecie się tego za chwilę.

Na początek przemywam twarz płynem micelarnym. Świetnie on odświeża i budzi po długiej nocy, haha.


Czasem używam kremu - najczęściej z ↓20: nawilżająco-matujący. A na jakieś ważniejsze okazje użyję kremu BB, bądź fluidu. Jestem zwolenniczką naturalności i nie przepadam za pudrem i tymi sprawami.


Następnie skupiam się na oczach, czyli maluję rzęsy tuszem. Używam mascary wydłużającej i pogrubiającej z essence. Tak na prawdę mam wiele tuszy, raz używam ten, raz tamten, ale wyżej wymieniony jest najlepszy! A na koniec - pomadka. Bez niej nie ruszam się z domu. A jaka to pomadka? Oczywiście słynna Baby Lips! ;)


Jak widać, nie maluję się prawie wcale. Tylko krem, tusz i pomadka. Wspomniałam już wcześniej, że stawiam na naturalność. A teraz zadajmy sobie pytanie, czy warto malować się do szkoły? Moim zdaniem nie. Szkoła to nie impreza - nie trzeba mieć pomalowanych powiek, pudru na twarzy. W modzie powinna być naturalność, bo to ona kusi chłopaków, nie kilo tapety. :)

A Wy? Malujecie się do szkoły? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Miłego wieczoru!


Czytaj dalej »

5 października 2014

jak ułatwiam sobie naukę?

Helo!
Co u Was? Jak Wam mija niedziela? Ja niestety jestem chora, boli mnie gardło i mam straszny katar. W dodatku męczy mnie ostatnio bezsenność i chodzę jak zombie. Jednak nic nie pokrzyżuje dziś moich planów! Korzystam z ostatnich ciepłych promyków słońca i wybieram się z przyjaciółką na zdjęcia. Jestem z tego powodu prze szczęśliwa! Efektami podzielę się wkrótce. :)
W związku z tym, że minął już miesiąc od rozpoczęcia roku szkolnego, postanowiłam napisać jak pomagam sobie przy nauce. Dam głowę, że każdy już miał kartkówkę czy chociaż był odpytywany przed tablicą. Chcę się podzielić swoimi radami, z nadzieją, że komuś się przydadzą. :)

Na moim biurku musi być zawsze porządek. W bałaganie nie potrafię się na niczym skupić. Wyłączam rozpraszający telewizor, wyrzucam brata z pokoju, haha i otwieram okno. Do pokoju musi się dostać trochę tlenu, od razu lepiej się myśli. Nawet zimą uchylam okno na parę minut. Robiąc zadanie często słucham muzyki. Umila to czas i dzięki temu robienie zadań mija bardzo szybko. :)
Do nauki zwykle siadam od razu po obiedzie. Z pełnym brzuchem jest od razu inaczej, haha. Często też robię sobie herbatę: malinową lub zieloną. :)


Ucząc się na kartkówkę czy sprawdzian, wszystkie potrzebne informacje przepisuję z notatek na kartkę. Następnie markerami i cienkopisami zaznaczam kluczowe słowa. Głównie używam kolorów zwracających uwagę. To samo też dotyczy notatek w zeszycie, wszystkie są mega kolorowe. :)




Na język niemiecki lub angielski, gdy zbliża się kartkówka ze słówek, spisuję wszystkie na jedną kartkę. Polskie tłumaczenie po prawej, a ich odpowiedniki po lewej. Najtrudniejsze do zapamiętania zaznaczam markerem i na nich się skupiam. Zwykle powtarzam je sobie przed snem i przed lekcją. :)
Zaś na sprawdzian z matematyki również mam sposób. Po prostu siadam do książek i rozwiązuję zadania aż wszystko zrozumiem.


Życie ułatwia mi kalendarz szkolny. Zapisuję w nim wszystkie planowane kartkówki, sprawdziany, zadania domowe na dłuższy termin. Nie mam już problemu z zapominaniem i nieszczęśliwymi jedynkami. ;)


Są to moje najważniejsze rady, mam nadzieje, że komuś pomogą. Jednak mam świadomość, że prawie każdy się do nich stosuje. ;) I pamiętajcie, trzeba sobie robić przerwy od nauki i szukać chociaż 10 minut na chwilę relaksu! Jest to bardzo ważne.

Pozdrawiam ciepło!



Czytaj dalej »